ul. Szwedzka 2, 25-135 Kielce

41 368 77 64

Biskup Marian Florczyk modlił się za chorych w naszej parafii

Biskup Marian Florczyk modlił się za chorych w parafii świętego Stanisława w Kielcach. Udzielił też sakramentu namaszczenia chorych

W niedzielę, 11 lutego, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, przypada Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go w 1992 roku święty Jan Paweł II. Ksiądz biskup Marian Florczyk z tej okazji przewodniczył mszy świętej w parafii świętego Stanisława Biskupa Męczennika na osiedlu Barwinek w Kielcach.

Biskup Marian Florczyk modlił się za chorych w parafii świętego Stanisława

W tym roku Światowy Dzień Chorego przeżywamy pod hasłem: „Nie jest dobrze, by człowiek był sam”. Ksiądz biskup Marian Florczyk przewodniczył mszy świętej o godzinie 13.00 w kościele świętego Stanisława Biskupa Męczennika w Kielcach na osiedlu Barwinek. Koncelebrował ją między innymi ksiądz proboszcz Wiesław Stępień.

W Eucharystii uczestniczyli parafianie, dużo było osób chorych. Była też liczna reprezentacja Apostolatu Maryjnego, a o piękną oprawę muzyczną zadbał chór parafialny. W homilii ksiądz biskup Marian Florczyk podkreślił, że to dzięki Jezusowi zmieniło się traktowanie i postrzeganie ludzi chorych, cierpiących.

– Chory, choroba, ból, cierpienie to słowa, które dziś wypowiadamy częściej aniżeli kocham, bądź dzień dobry, czy przepraszam. Choroba jak wróg chce okraść człowieka z największego skarbu, jakim jest zdrowie, a więc życie. Naturalne jest, że człowiek boi się choroby, bo ona na różne sposoby zakłóca życie i to niekiedy wielkim cierpieniem i bólem. Nie wiem, czy jest tu ktoś, kto nigdy nie chorował? Czy jest ktoś, kto by powiedział: z moich znajomych nikt nie chorował. Rzeczywistość ludzkiego życia jest przeniknięta chorobą i cierpieniem. Zmienia się tylko traktowanie chorego. Rodzi się pytanie: od kiedy chory i cierpiący zaczął być traktowany sercem, współczuciem i miłością? Moi drodzy, od czasów Jezusa!

– mówił w homilii ksiądz biskup Marian Florczyk.

W czasie Eucharystii, po homilii, udzielony został sakrament namaszczenia chorych. Przyjęło go wiele osób – chorych, cierpiących i starszych.

– Jezus swoją postawą i nauczaniem dokonał rewolucji w patrzeniu na człowieka chorego. Ukazał, że taki człowiek jest przez Boga miłowany. Jezus sam doznawał cierpienia i jak niejeden chory wołał do Boga – Ojca: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił”. W swoim człowieczeństwie doświadczył bólu i osamotnienia. Rozumiał chorych, litował się nad nimi i uzdrawiał z wszelkich chorób. Byli przez Niego jakby uprzywilejowani. On wziął na siebie ludzkie cierpienia. Swoim uczniom nakazał nieść cierpiącym ulgę. Gdy zostali przez Niego rozesłani to między innymi namaszczali chorych olejem „przywracając im zdrowie”. I to stało się praktyką apostołów. Jeden z nich święty Jakub zwracał się do pierwszych chrześcijan, by w chorobie wezwali kapłana, by się modlił i namaszczał olejem w imię Pana. Ta modlitwa „będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie”

– mówił dalej w homilii biskup Marian Florczyk.

Na zakończenie mszy świętej była adoracja oraz indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. – Jezu, oddal od chorych wszelkie cierpienie, przywróć im zdrowie duszy i ciała i pokrzep łaską Ducha Świętego – modlił się biskup Marian Florczyk.

Tekst za: Dorota Kułaga, Echo Dnia
Fot: fot. Mikołaj Opatowski/Dorota Kułaga (Echo Dnia)

Homilia ks. bpa Mariana Florczyka

Moi drodzy,
Drodzy chorzy i opiekunowie,
Drodzy parafianie i goście.

Dziś w Dzień Pański naszą myślą i modlitwą pragniemy ogarnąć ludzki chorych. Przynagla nas do tego dzisiejsza liturgia Słowa Bożego, a także sama data, 11 lutego. Tego dnia obchodzony jest Światowy Dzień Chorego. Święto to ustanowione zostało przez św. Jana Pawła II w 1992 roku. Chory, choroba, ból, cierpienie to słowa, które dziś wypowiadamy częściej aniżeli kocham, bądź dzień dobry, czy przepraszam. Choroba jak wróg chce okraść człowieka z największego skarbu, jakim jest zdrowie, a więc życie. Naturalne jest, że człowiek boi się choroby, bo ona na różne sposoby zakłóca życie i to niekiedy wielkim cierpieniem i bólem. Nie wiem, czy jest tu ktoś, kto nigdy nie chorował? Czy jest ktoś, kto by powiedział: z moich znajomych nikt nie chorował. Rzeczywistość ludzkiego życia jest przeniknięta chorobą i cierpieniem. Zmienia się tylko traktowanie chorego. Rodzi się pytanie: od kiedy chory i cierpiący zaczął być traktowany sercem, współczuciem i miłością?
Moi drodzy, od czasów Jezusa! Ci, którzy chcą wyrzucić Jezusa z życia człowieka i społeczeństw niech się przejmą tą historią miłości wobec chorych i cierpiących. Niech dzisiejsza Ewangelia o uzdrowieniu trędowatego stanie się zagadnieniem naszej refleksji. Może wysłuchaliśmy to wydarzenie o uzdrowieniu z założeniem, że cud uzdrowienia trędowatego to dla Jezusa żadna nadzwyczajność, to jakby normalne zobowiązanie. Przyjrzyjmy się temu, co się dokonało!

Historię człowieka chorego i cierpienia najlepiej możemy poznać w Biblii. Jan Paweł II stwierdził, że „Pismo Święte jest wielką księgą o cierpieniu”. Od pierwszych stron Biblii towarzyszy ono człowiekowi. Zatrzymajmy się nad Księgą Hioba, napisanej w V wieku przed Chrystusem. Bohater tej Księgi został doświadczony szeregiem nieszczęść. Nie tylko utratą wielkiego majątku, osób, ale chorobą i cierpieniem. Co mu doradzali jego przyjaciele? Doradzali, by obraził się na Boga, w którego wierzy! Dlaczego tak doradzali? Dlatego, że wówczas uważano chorobę za karę Boga. Bóg karze człowieka chorobą. Taki człowiek stawał się podejrzany. Uznawany był za grzesznika, bo skoro go Bóg ukarał, to musiała być wina. Zatem, przyczyną choroby jest jakaś wina chorego. A skoro Bóg karze chorobą, to dlaczego trzeba się litować nad takim grzesznikiem?

W pierwszym czytaniu z Księgi Starego Testamentu słyszeliśmy o tych przepisach i zasadach dotyczących trędowatych. Pochodzą one z okresu, w którym żyje Hiob. Posłuchajmy tych zasad: „Trędowaty, dotknięty tą plagą, będzie miał rozerwane szaty, włosy nieuczesane, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem”. Te kilka słów mówią dobitnie o sytuacji chorego – trędowatego. Był zdany na pogardę, na śmierć. Był opuszczony przez wszystkich i pogardzany. Nie wolno się było do niego zbliżać. On sam musiał wołać i ostrzegać, że jest nieczysty, a więc godny odrzucenia. Zdany był na samotność, bo każdy miała przed nim uciekać.

Takie przekonanie było do czasów Jezusa. I tu zatrzymuje mnie dzisiejsza Ewangelia. Jezus nie ucieka przed trędowatym jak inni. Pozwala mu się zbliżyć do Niego. Jak pisze Ewangelista, Jezus zdjęty litością wyciąga do niego rękę, dotyka go i uzdrawia. Próbuję sobie wyobrazić, w jakim musieli być szoku uczniowie i inni świadkowie. Może niejeden uciekł z tego miejsca, bo tak nakazywało prawo. Ten trędowaty, tak niebezpieczny jest przez Jezusa „dotknięty” i uzdrowiony. Mało, że był chory to jeszcze uważany za grzesznika. Tak patrzono na chorych, że są to ukarani grzesznicy. Świadczy o ty choćby inny fakt, uzdrowienie niewidomego. Gdy zatrzymał się przed nim Jezus, „uczniowie zapytali Go: „Rabbi, kto popełnił grzech, (…): on sam czy jego rodzice?” (J9,2). Choroba jako grzech.

Jezus swoją postawą i nauczaniem dokonał rewolucji w patrzeniu na człowieka chorego. Ukazał, że taki człowiek jest przez Boga miłowany. Jezus sam doznawał cierpienia i jak niejeden chory wołał do Boga –Ojca: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił”. W swoim człowieczeństwie doświadczył bólu i osamotnienia. Rozumiał chorych, litował się nad nimi i uzdrawiał z wszelkich chorób. Byli przez Niego jakby uprzywilejowani. On wziął na siebie ludzkie cierpienia. Swoim uczniom nakazał nieść cierpiącym ulgę. Gdy zostali przez Niego rozesłani to między innymi namaszczali chorych olejem „przywracając im zdrowie” ( Mk6,13). I to stało się praktyką apostołów. Jeden z nich święty Jakub zwracał się do pierwszych chrześcijan, by w chorobie wezwali kapłana, by się modlił i namaszczał olejem w imię Pana. Ta modlitwa „będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie”. (por.Jk5,14n).

Od tamtego czasu zmieniło się patrzenie na chorych. Chory stał się osobą, której z nakazu Jezusa należy się troska. Chorego nie wolno opuszczać, pozostawiać w samotności jak trędowatych. Stąd zaczęły tworzyć się wspólnoty zakonne, które niosły ulgę chorym. Zaczęły powstawać miejsca opieki i leczenia chorych. Kościół został posłany do chorych.
Podobnie i my uczynimy dzisiaj. Tym, którzy czują się chorzy udzielimy sakramentu namaszczenia chorych. Będziemy namaszczać czoło i dłonie. I będziemy czynić to z wiarą przy słowach modlitwy o udzielenie choremu miłosierdzia i o podźwignięcie w chorobie i w cierpieniu. Jezu, oddal od chorych wszelkie cierpienie, przywróć im zdrowie duszy i ciała i pokrzep łaską Ducha Świętego.

Dziś w Liturgii
Msze Święte
Niedziele i święta
07:00, 08:30, 10:00, 11:30, 13:00, 16:30, 18:00
Święta zniesione
07:00, 08:30, 10:00, 16:30, 18:00
Dni powszednie
07:00, 18:00
Soboty
07:00, 18:00*
*z formularzem niedzielnym
Kancelaria

Poniedziałek – środa
16:30 – 17:30 (dyżur: ks. Wikariusz)
Czwartek
18:45 – 20:00 (dyżur: ks. Proboszcz)
Piątek
18:45 – 20:00 (dyżur: ks. Wikariusz)

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.